Witam Was w ostatni dzień stycznia!
Dni stają się coraz dłuższe przez co mamy większą ilość czasu aby aktywnie i kreatywnie go wykorzystać. Dlatego właśnie piszę dzisiejszą notkę która będzie w sobie zawierać świetny sposób na pustkę w głowie co z tymi dodatkowymi godzinami zrobić, a mianowicie - chodzi o pisanie dziennika.
Przygodę z tą formą spisywania swoich przeżyć oraz uczuć zaczęłam dwa lata temu i ciągnie się to do dziś. Początkowo wychodziłam z założenia, że będę pisała swój dziennik przez okrągły miesiąc, zapisując dowolną ilość stron codziennie. Dlatego warto go mieć przy sobie zawsze, ponieważ kiedy tylko wpadnie nam pomysł na jakiś temat do głowy - warto go zapisać na zwykłej kartce papieru. Wracając, tak mnie wciągnęło dzielenie się moimi myślami z moją drugą, zewnętrzną "ja", że z miesiąca powstały dwa miesiące, następnie pół roku, rok - aż do teraz. Łącznie napisałam 7 dzienników i czytając je zgodnie z upływającym czasem widzę, jaką przemianę przeszłam przez te dwa lata.
Dziennikowanie jest fajne ponieważ w prosty sposób możemy obserwować swój rozwój, zauważać fakty które podświadomie tliły się nam gdzieś z tyłu głowy ale nie zwracaliśmy na nie uwagi. Nie jesteśmy świadomi tego jak bardzo z biegiem czasu zmienia się nasz tok myślenia oraz jak z dnia na dzień przechodzimy coraz większą, wewnętrzną i zewnętrzną metamorfozę. Oprócz wartości odnoszących się do sfery emocjonalnej, to dziennik jest super sprawą jeżeli chodzi o notowanie wydarzeń z naszego życia. Dlaczego? Ano dlatego, że uparcie twierdzimy że mamy nudne życie, ponieważ nie zwracamy uwagi na najmniejsze szczegóły, które występują w naszym egzystowaniu. Jakie będzie wasze zdziwienie kiedy uświadomicie sobie, że wcale nie prowadzicie tak monotonnego życia jakby mogłoby się Wam wydawać.
Zatem - jak zacząć?
Wystarczy że chwycimy zwykły zeszyt w kratkę, w linię bądź czysty. Wszystko jest zależne od tego, jaką formę preferujecie i w czym najbardziej lubicie pisać. Kwestią pozostaje wygląd naszego dziennika - można skorzystać z najróżniejszych okładek dostępnych w sklepach, albo wykazać się kreatywnością i stworzyć coś samego. Jeżeli poszukujecie inspiracji polecam zajrzeć tutaj, w tym miejscu i jeszcze tu.
Temat, na jaki chcemy pisać. Formy dzienników są niezliczone i od tych głównych powstają pomniejsze, nieco przekształcone, dostosowane do własnych, indywidualnych potrzeb. Jeżeli chcecie być zorganizowani, wychodzicie z założenia że wszystko ma miejsce i czas, możecie pokusić się o dziennik w formie kalendarza. Jeżeli ktoś jest fanatykiem gotowania - wszystkie swoje przepisy, pomysły na dania i inne zapisuje w przepiśniku. Fani sportu, treningów i zdrowej diety będą prowadzili dziennik w którym będą notowali swoje postępy w drodze do wymarzonej sylwetki. "Muszę to zapisać!" idealnie sprawdza się dla osób, które są kreatywne i nie mają gdzie gromadzić wszystkich swoich pomysłów. No i mój ulubiony - "wszystkiego po trochu".
Jestem fanką najbardziej zróżnicowanej formy dziennika jaka tylko istnieje. Piszę w nim o tym, na co mam ochotę, pomysł, natchnienie. Jeżeli chcę spisać w nim jakąś ważną rzecz godną przemyślenia - robię to. Jeżeli muszę dać upust swoim emocjom - chwytam za dziennik i piszę. Mam ochotę na rysunek? Biorę i rysuję. Chcę zrobić wykreślankę, napisać nowy rozdział opowiadania, przyozdobić kartkę naklejkami, zrobić wycinankę czy wkleić zdjęcie - nie ma problemu.
Jestem z natury osobą strasznie kreatywną która musi czymś zająć swoje palce i która musi wylać wszystkie swoje myśli na papier. Więc od momentu kiedy dowiedziałam się że istnieje coś takiego jak dziennik wiedziałam, że będzie to dla mnie idealna opcja, i wnioskując z mojego dzisiejszego życia - za dużo się nie myliłam.
Należy jeszcze podkreślić że dziennikowanie nie jest dla każdego, ponieważ z doświadczenia wiem, że nie wszyscy ludzie są w stanie usiąść i napisać swoje uczucia, lub mają pustkę w głowie kiedy chcą napisać co im się danego dnia zdarzyło. Jednak warto spróbować, znaleźć chwilkę czasu i sprawdzić samego siebie, bo kto wie - może to jest to coś dla Was?
Wierzę, że chociaż trochę nakłoniłam tym postem kogoś do prowadzenia dziennika. Kończę więc i wracam do sporządzania listy zakupów na kolejne azjatyckie żarełko, którego jestem wierną fanką. Trzymajcie się! Miłego dnia!








