Witajcie!
Przychodzę dziś z tematem o którym nigdy bym nie pomyślała, jednak w dobie internetu i wszystkich dostępnych nam portalach społecznościowych czasami trafiamy (niestety albo stety) na takie osoby, które zmuszają nas do przemyśleń na wręcz idiotyczne tematy, przez co czujemy się przez sekundę jak ktoś, kto przed chwilą urwał się z wariatkowa i na nowo poznaje siebie oraz życie.
I tak było w moim przypadku, kiedy na popularnym dziś facebooku trafiłam na stwierdzenie, które wprowadziło mnie w owy stan zamyślenia. Mianowicie, jeden użytkownik otwarcie wypowiadał się na temat tego, że człowiek i jego psychika(?) są nastawione podświadomie na tylko jeden gatunek muzyczny, który jest w stanie przypaść mu do gustu, i że nie rozumie ludzi, którzy są w stanie słuchać różnych gatunków oferowanych przez dzisiejszy rynek muzyczny. Raz, dwa, a rozpętała się zawzięta dyskusja w komentarzach, a użytkownik został zaatakowany przez ludzi z odmiennym zdaniem, jednak zyskał również i spore poparcie.
Poczułam się przez chwilę dziwnie, zważywszy na to że jestem właśnie osobą lubującą się w najróżniejszych stylach muzycznych. Począwszy od ciężkich brzmień jak Avenged Sevenfold, System Of a Down, AC/DC, Metallica, sunąc delikatnie przez Hollywood Undead, następnie przez indie rock jak Imagine Dragons, The National, Becka, The xx, krążąc wokół piosenek oferowanych przez Koreę/Chiny/Japonię, zawadzając o nutki w stylu Die Antrwood, kończąc na polskich wokalistach i zespołach - szczególnie cenię sobie Comę, Dżem, Lady Pank, Budkę Suflera, The Analogs, KSU, Defekt Muzgó, Zalewskiego i wiele, wiele innych, jak i tych komercyjnych których jest pod dostatkiem w naszym kraju. I wiem, że istnieją osoby, które są naprawdę nastawione tylko na jeden gatunek - grono punkowców, wielbicieli metalu czy tzw. kpoperki. Jednak od kiedy prowadzę działalność internetową nigdy bym się nie spodziewała, że ludzie naprawdę potrafią być tacy...ograniczeni, że trzeba siedzieć z czterema literami w tym konkretnym gatunku. Bo co komu wadzi to, co czego słucha? Nie lubię stwierdzenia "mamy XXI wiek..." jednak w tej sytuacji to aż się prosi, żeby wstawić.
No nic, zostawiam Was z moimi przemyśleniami a ja uciekam zapisać kilka rzeczy w swoim dzienniku. To jak - jesteście odmieńcami, tak jak ja?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz